| Małe podsumowanie oglądalności naszego bloga. Jak narazie mamy 1.195 wejść na bloga! Sporo!!! Z podziałem na kraje: Polska 949 |
| Norwegia 122 Australia 92 Niemcy 15 Hiszpania 8 Malezja 6 Stany Zjednoczone 3 Mamy tylko 6 zapisanych "fanów" (dzięki kochani!) ale wiemy ze wielu naszych znajomych zagląda na naszego bloga. Wejścia z Norwegii i Niemiec to kochana rodzinka. Wiemy kto zagląda z Hiszpanii (buziaki). Nie mamy pojęcia kto ogląda nas z Australii, Malezji??? i Stanów ale bardzo nam miło. |
środa, 1 grudnia 2010
1.195 !
wtorek, 30 listopada 2010
Botanic garden
Parę kilometrów od naszego miasteczka, nad brzegiem jeziora Macdonald jest mały ogród botaniczny. Wybraliśmy się tam dzisiaj, zaraz po odebraniu potworków z przedszkola. Ogród niewielki, daleko mu do Royal Botanic Gardens w Sydney, ale jak dla nas super, a i chłopczykom się podobało. Wpadliśmy tylko na chwilkę, zobaczyć czy warto tu wybrać się na dłużej. W jakiś dzień bez przedszkola, jak pogoda nie będzie za bardzo plażowa podjadę tu z chłopczykami. Są palmy wszelakie, cudaczne ananasy, kwitnąca magnolia grandiflora i cała masa innych pięknych roślin.
A to zielone kumkało nam pod oknem sypialni. KUM KUM KUM (bardzo głośno)
Mistrz przy pracy z potworem w tle
Adaśko dzielnie walczy w garażo-pracowni. Już jest prawie gotowy pierwszy komplet zupełnie nowej kolekcji. Będzie co pokazać na targach w Gdańsku. Są perły, opale, i taki zupełnie nowy kamyk - taka ciemnogranatowa wersja róży pustyni. Bardzo ładnie pasuje do tytanu.
No niestety w garażu mieszka też to! Red back - niebezpieczny, jadowity. Tego znalazłam zasuszonego. Żywego jeszcze nie widziałam ale ponoć jest tu sporo. Nie dziwota, te pająki lubią "klamociarnię", czyli jak masz graty na podwórku to masz też pająki. A nasi gospodarze maja właśnie taką klamociarnię koło garażu. Lepiej więc łapek tam nie wkładać.
poniedziałek, 29 listopada 2010
Potworki w przedszkolu! Dzisiaj w końcu już w pełnym wymiarze godzin, od 9:00 do 15:00! Uff! Ale cudownie. W końcu w ciszy i spokoju mogę zabrać się za swoją pracę. Dostałam od naszego znajomego artysty z Brisbane wielką rolę linoleum. Będę robić grafikę!!! Brzmi dumnie, ale na razie popełnię jakiś słodki kiczyk. Po pierwsze tak dawno nic nie rysowałam że zapomniałam jak się ołówek w reku trzyma, po drugie w tym "kiczowatym" otoczeniu palm i papug nie ma mowy o robieniu czegoś poważnego. Będą więc papużki! Ale miło po takiej długiej przerwie znów zabrać się za grafikowanie.
W przedszkolu pełen sukces - chłopczyki byli bardzo grzeczni, panie nie miały z nimi żadnych problemów. Ślicznie się bawili. Szymcio tylko raz zapytał się o mamusię ( o ile panie dobrze zrozumiały) ale obyło się bez płaczu. Spać oczywiście w przedszkolu nie poszli, wszystkie dzieci chrapały po lanczu a potworki dostały pudełko klocków i układali je sobie razem z panią na tarasie. Ostatnim razem, w piątek był z powodu spania niezły problem. Panie chciały ich położyć, oni nie chcieli no i był płacz. Trzeba było wytłumaczyć że chłopczyki już w dzień nie śpią (no, w aucie jak wracamy z plaży, czasami) i nie ma ich co do spania przymuszać bo będzie wycie. No więc spania nie było. I wszyscy zadowoleni.
niedziela, 28 listopada 2010
Na plażę!
Jest niedziela, więc na plażę! Pogoda ciągle nieciekawa. Aż dziwne żeby o tej porze nie było upałów. Jest dość ciepło, ale niebo pochmurne i codziennie pada. Głównie u nas w Cooroy w głębi lądu. Na wybrzeżu wiatr od oceanu rozwiewa chmury i jest tu trochę słońca. Tak, tak, ale jak już się zaczną upały to będziemy wzdychać do takiej pogody jak teraz. Ale jak popatrzę na zdjęcia z Polski - nasz domek w Boleslawicach w śniegu (dzięki Tatiano) to chyba jednak wole się tu trochę zgrzać i spocić niż tam marznąc.
sobota, 27 listopada 2010
Party time!
Oj, ale była impreza! Towarzystwo międzynarodowe: niemiecko-austryjacko-węgiersko-tajlandzko-polskie. A tak w zasadzie to wszyscy byli australijczykami ( poza mną, bo ja turysta jestem ha ha). Był oczywiście grill, doskonały tort i mnóstwo szampana :-)))
W Cooroy pochmurno i kropi deszcz, a na wybrzeżu nawet trochę słońca. Potworki stęsknione plażowych zabaw poryły dzisiaj trochę w piasku i potaplały się w wodzie. A w drodze powrotnej z plaży pooglądaliśmy jak pięknie przystrojone jest nasze miasteczko na święta - wszędzie lampki, mikołajki i bombki ( na palmach ha ha ha)
Subskrybuj:
Posty (Atom)











