poniedziałek, 25 października 2010
Jest i plac zabaw!
Mamy w Cooroy plac zabaw! Dzisiaj wypatrzyliśmy w drodze do sklepu. Jest też tor dla BMXów i skate park! A Cooroy to mała wiocha. Plac zabaw fajny, chłopczykom sie podobał. Dziś pogoda ciężka, burzowa, straszą sztormem. Nad morze się nie wybieraliśmy bo Adaśko do południa załatwiał sprawy w mieście a ja siedziałam z chłopczykami w domciu. Z planu posłania ich do przedszkola niestety nici - koszta straszliwe. Jeden dzień!!! dla jednego dziecka to koszt 60 AUD czyli około 150zł!!!!! Czyli dwa dni w tutejszym przedszkolu kosztowały by mnie tyle co cały miesiąć w przedszkolu w Polsce!!!! A i to jeszcze bez jedzenia i picia - trzeba wszystko samemu przgotować i przynieść!!!!! Oj zostaje mi się męczyć z potworkami.
niedziela, 24 października 2010
Żeby nie było tak miło.....
To opowiem troszke o robalach!!!! Australia cudna i piekna ale potwory tu mieszkają straszliwe. Są oczywiście komary - siedze teraz w moim "biurze pod palmą" wię żrą mnie strasznie. Ale to "pikuś". Przed momentem wylądował mi na monitorze wielki kokrocz (karaluch) - fu paskudztwo! Ale to też pikuś bo koło kosza na śmieci to dopiero był "big kokrocz"!!! W aucie mieszkał pająk - taki włochaty, mniejszy od ptasznika ale sporych rozmiarów. Chociaż nie boje się pająków to jakoś nie ucieszyłam się jak to to wylazło z auta. Bryy! A wiemy że jeszcze jeden mieszka pod tapicerką sufitu. Ostatnio w czasie jazdy wyjzał na chwile na przednią szybe ale szybko schował się z powrotem, no i gdzieś tam siedzi i z nami podróżuje. Ponoć jest niegroźny, tyle że dość duży i włochaty. AAAAAAAA!!!!!! właśnie coś przebiegło mi po stopie!!!!!!!!!!!!!!!!!! Poświeciłam latarką ale nic nie widze, BRRRRRRRR!!!! nogi na krzesło. A! i ostatnio znalazłam takiego dziwnego robala troche jak ślimak bezskorupny a troche jak pijawka. Nie wiem co to było - nie miało wprawdzie przyssawki tak jak pijawka ale i nie miało rogów jak slimak - taki pełzający wałeczek. Szukałam na necie ale nie znalazłam. Dobra, starczy o potworach. Jest też pare fajnych stworków. Oto kto mi "wskoczył" do biura:
Fajna kumka! Grzecznie siedziała, zdjęć sobie pozwoliła narobić.
Fajna kumka! Grzecznie siedziała, zdjęć sobie pozwoliła narobić.
sobota, 23 października 2010
Babu babu, hlapu hlapu - czyli co się robi na plaży.
Piękny dzień dzisiaj. Już zaczyna być goraco. Ale woda jeszcze chłodna, tylko amatorzy "łapania dobrej fali" włażą do wody. Cała reszta plażowiczów raczej tapla się na płyciźnie. My też się taplamy. I budujemy baby z piasku, szukamy muszelek, kopiemy dziury i robimy cała mase plażowych activities. Chłopaki zadowolone mają zajęcie. Mamusia zadowolona bo ma swięty spokój.
piątek, 22 października 2010
Znów zielone.
Zielone, dużo zielonego. Tu wszystko rosnie i kwitnie. To co w Polsce jest małą roslinką w doniczce tu okazuje się być wielkim drzewem. A piękne ( i drogie) kwiaty jakie kupujemy w kwiaciarniach to poprostu zwykłe chwaściki co to po rowach rosną. Dzisiaj poprawa pogody. W końcu wyszło słoneczko i zrobiło się cieplej. Pojechaliśmy na wycieczkę do Brisbane - stolicy stanu Queensland. Adaśko miał do zrobienia zakupy w sklepie zaopatrzenia złotników. Spotkaliśmy się też z naszymi znajomymi w Polish Club ( Domu Polskim) - co dwa tygodnie w piątek można tu kupić polskie specjały. Jest więc chleb, wędliny, pączki i makowce, kiszone ogórki, PrincePolo i Krówki. Nam nie tak tęskno do tych rarytasów, wolimy krewetki i jagnięcine, ale chleba i wędlin troche nakupiliśmy. O ile tutejsze wędliny są ok, tak watowatego chleba nie da się jeść. No i na pierogach byliśmy ;-) Ruskie w Australii. Ha ha ha.
czwartek, 21 października 2010
Moje biuro pod palmą
Internet działa tylko na dworze i w dodatku tylko na rogu domu jest jakikolwiek zasięg. Mam wiec biuro pod palmą, wokół noc ciemna, deszcz stuka o liście bananowca, żaby i cykady starają się przekrzyczeć, dookoła ciemno strasznie, coś tam szura w buszu tuż tuż..... Fajny klimacik. A do tego wszelkie robactwo leci mi do światła monitora i albo próbuje mnie zjeść albo wpada mi do herbaty.
Plażujemy!!!!!
Tu w zasadzie jeszcze wiosna, woda zimna ale jesli słoneczko swieci to miło na plaży posiedzieć. Dla człopczyków super zabawa :-)) Wystawiamy swoje białe szyneczki do słoneczka (posmarowani oczywiście filtrem 30!)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















